Bardzo zainteresowały mnie noclegi na statkach transoceanicznych. Właściwie od obejrzenia sławnego filmu o Titanicu, zapragnęłam udać się w dłuższy rejs luksusowo wyposażonym okrętem – oczywiście zakończony pozytywnie i szczęśliwie. Niestety przez kilka lat nie mogłam zrealizować swoich planów, głównie ze względu na brak dostatecznych środków finansowych lub odpowiedniej ilości wolnego czasu, którego potrzeba całkiem sporo. W końcu jednak zebrałam się, zaplanowałam urlop i znalazłam noclegi na statku w odpowiadającej dla mnie cenie. Wybrałam się w swój pierwszy pełnomorski rejs, który od razu przecinał ocean. Początkowo nieco doskwierała mi choroba morska, ale tylko przez jeden dzień, zanim przyzwyczaiłam się do minimalnego, lecz jednak odczuwalnego kołysania statku. A już później mogłam się swobodnie rozkoszować pięknem morskiego krajobrazu. Bardzo spodobała mi się niczym nie ograniczona przestrzeń i pierwsza w życiu możliwość zobaczenia linii horyzontu ze wszystkich stron. Co prawda nie odbywałam rejsu w warunkach tak luksusowych, jak było to pokazane na filmie, ale w żaden sposób nie można było zaprzeczyć temu, że noclegi były naprawdę komfortowe.